Pogoda sprzyja odważnym (c baton)
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
W dole sytuacja pogodowa nie wygląda zbyt pięknie. Na szczęście tu nie narzekam.
Zygzakując, wspierając się wszelkimi pomocami nawigacyjnymi i jedną bardzo istotną strzałeczką na drzewie o treści 'Niemcowa', trafiam na niebieski w kierunku Niemcowej.
Miejscami nie wyglądał zbyt zachęcająco...
...jednak szybko spotkał się z żółtym...
...który połączony z efektami świetlnymi...
...ma znaczne walory widokowe.
Zaczyna się poważnie - ruch dwukierunkowy i w ogóle. :)
Jeśli chodzi o błoto, to Pasmo Radziejowej jest o wiele przyjaźniejsze .
Pod Wielkim Rogaczem wypadam na chwilowe płaskie.
Dawno nie pisałem, że jest pięknie. :)
Spontanicznie postanowiłem obejrzeć Radziejową z bliska.  W sumie dołem jechałem w Sylwestra. :)
Nikt mi jednak nie powiedział, że od tej strony to 15 minut z rowerem na plecach... Ale za to jakie widoki...
Na szczycie okazuje się, że jestem w niebie. Specjalnie dla mnie zeszło poniżej 1260 m. Tak jak podejrzewałem, w niebie wieje i jest tylko 9 stopni.
Opatulam się i rozpoczynam przebijanie się w dół do ziemi.
Udało się. Na Złomistym Wierchu słońce, a Radziejowa nadal z głową w chmurach...
Na Przehybie szybki żurek, bo...
...impreza była połączona z pieśniami pochwalnymi w tonacji pogrzebowej, czego nie trawię. Z wyjątkiem 'Gorzkich Żali' w wykonaniu Czesia...
Obiżam siodełko, zakładam ocieplenie, bo od tych pieśni temperatura znów mocno spadła i w dół.
Po staremu skręcam na niebieski.
Tym razem walka jest trudniejsza - śliskie kamienie, korzenie i błoto wydłużają znacznie zjazd. Strzelam widoczki, bo błoto jest mniej fotogeniczne.
Gdzieś tam jechałem...
Wybieram niebieski do końca, który pod koniec staje się pustawym asfaltem w dół, co jest miłą odmianą po walce z śliskimi, stromymi i wąskimi odcinkami wśród drzew.
A na dole słoneczko i ciepło. Aż nie przeszkadza mi te kilkanaście kilosów do domu...