|
Na samym początku czerwonego udaje się mi jeszcze strzelić fotę, a potem czadowy zjazd częściowo po nartostradzie. Zajęty przeskakiwaniem niemożebnie naćkanych rowów odwadniających, rozmijam się ze skrętem czerwonego, ale nowy osprzęt elektroniczny sprawdza się i szybko naprowadza mnie z powrotem. :)
|