Transcarpatia 2009
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Pan doktor przygotowuje pacjenta do trudnego tygodnia.
Chłopaki nie wytrzymywali napięcia i wskoczyli w ciuszki rowerowe już dzień wcześniej. My poszliśmy na piwo.
Pierwsza odprawa. Chyba jedyna, na której wszyscy uważali. :)
I pierwszy start na rynku w Ustroniu.
Rowery jeszcze czyste, ciała niepoobijane...
Ostatnie sekundy...
...i start!
Końcówka I, najbardziej morderczego etapu, w Korbielowie.
Pierwsze zadrapania i pierwsze błoto. I pierwszy oddech po czaderskim zjeździe zielonym z Miziowej.
Przy osiąganych przez nas prędkościach robale rozbryzgiwały się na glacy Łukasza.
Start honorowy II etapu. Opuszczamy Polskę.
Rafał VFR regenruje się po II etapie w Krynicy.
Jak widać, Austryjacy na tandemie nieźle kręcili, bo wykręcili przed nami.
Dogadywanie się z opornym sprzętem na starcie III etapu.
Już prawie nikt się nie napina przed samym startem.
Hubert, który na zjeździe do Rytra paskudnie się połamał, chcąc odblokować dampera w kamienistym jarze.