Szczyrk na odwrót
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Krótki postój, gdy Jacek zwiedza Chatę Wuja Toma, i ciągniemy dalej.
Trawers Beskidu - w tą stronę równie świetny, jak w drugą. Choć sam począteczek pchaliśmy po mokrych kamieniach.
Potem chwila wytchnienia przed drugim ostrym w górę...
...Hyrca. Chłopaki polegli.
Ja walczyłem prawie do końca, czyli do ostatnich 200 m przed szczytem. Dalej do Salmopola jest latwo. Łatwiej niż w drugą stronę.
Ponieważ zrobiło się całkiem ciepło, Jacek fundnął sobie kąpiel błotną. Sam...
Tłumy ludzi. Dzikie. Z trudem znaleźliśmy spokojny kącik. Zjadłem Snickersa i pojechaliśmy dalej.
Trzecie ostre w górę - Góra Malinów. Pokonało mnie jedynie 100-200 m pod sam koniec lasu. Ale tempo miałem takie, że chłopaki na piechotę mnie wyprzedzali. :)
Końcówkę pokonujemy już w siodłach, lawirując w tłumie.
Dalsza trasa w całej okazałości - Malinowska Skała, Kopa Skrzyczeńska i Małe Skrzyczne.
Czwarte i ostatnie solidne w górę w tym kółku - Malinowska Skała.
Normalnie pierwszy raz w życiu zjeżdżałem ten kawałek. Zawsze było z buta do góry.
Jazda w tą stronę dostarcza całkiem nowych widoków. Pustynnych. Poza tym inna pora dnia sprawia, że wszystko wygląda trochę inaczej niż rano.
To naprawdę jest bardzo ciężka pętla. Cztery trudne podjazdy, kilka solidnych zjazdów - faktycznie esencja enduro na 30 km. Z wyjątkiem 600-700 m udało się mi przejechać całość...
Nie wiadomo czemu wzbudzaliśmy dość duże zainteresowanie. Może profesjonalizmem i pewnością siebie. A może dlatego, że inni jeździli właśnie w drugą stronę?
Kontrola klocków przed niebieskim i miłe zakończenie kółka w dół.
Dzień 1. 51,2 km, AVS 12,9 km/h, Vmax 57,1 km/h, 1288 m. przewyższeń. Dzień 2. 30,3 km, AVS 8,8 km/h, Vmax 43,2 km/h, 1418 m. przewyższeń.