Szczyrk 10-11.07.2004
Domek [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
...podowiadywaliśmy się o trasę...
65,1 KB
...i rozdzieliliśmy się. My pojedziemy tam jutro :).
66,7 KB
Nasz kawałek wyglądał raczej technicznie...
131 KB
...i w sumie był. Taki szybszy techniczny :).
132 KB
Na szczęście korzenie i kamienie były suchutkie.
140 KB
Tu znów mijamy gościa w zbroi - zastanawiające jest to, że idzie z kaskiem, ale bez roweru. Słyszymy: Ten zjazd nie na moją kondycję...
139 KB
Dziwne, bo zjazd nie był bardzo wymagający, nawet dla krosiarzy wysokosiodełkowych ;).
110 KB
Miał nawet odcinki bardzo szybkie...
89,4 KB
...i szybkie.
86,5 KB
I na dodatek cały czas w dół, aż do przełęczy Salmopolskiej...
Fajowo :).
124 KB
Na przełeczy Snikiersik i małe piwko...
103 KB
A potem raz w górę (na Biały Krzyż)...
124 KB
...raz w dół...
99,2 KB
...i znowu na górę... Tu mój rower stał się obiektem westchnień młodzieży, a Hayes został hydraulikiem ;).
94,4 KB
Po kolejnej dółgórze sesyjka fotograficzna na Hyrcy.
74,8 KB
Jeśli ten wyciąg działa tak, jak wygląda... ;)
48,0 KB
Jeszcze tylko sprawdzenie trasy...
72,7 KB
...widoczek bez niepotrzebnych dodatków...
61,1 KB
...i szykujemy się na niezły zjazd. To jego początek.
44,3 KB
To jego środek i wredny pieniek. Ciut wcześniej jest zakręt i dwa garby, z których pierwszy wyrzuca akurat na drugi, za tym drugim jest skręt, a na wprost jest ów pieniek wredny :). Przy 50 na budziku prawym pedałem minąłem go o kilka centymetrów... Było gorąco...
104 KB
A to końcówka zjazdu. Nie trzeba nawet hamować...
Zjazd był tak
68,6 KB
Tym razem opanowałem garby i pieniek, dokręciłem, i na dole miałem troszkę ponad 60 km/h :)).
74,4 KB
Tu zaczął się koszmar - podejście na Klimczok. Leźliśmy i leźliśmy...
85,5 KB
Ludzie, których minęliśmy, patrzyli na nas jak na wariatów... Ale prawie każdy mówił: Tam z przodu idzie jeszcze jeden. Więc nie mogliśmy odpuścić :).
84,0 KB
Chwila wytchnienia na podziwianie widoczków.
87,6 KB
Wreszcze schronisko pod Klimczokiem. Wcinamy pomidorową...
71,4 KB
... i podziwiamy chmurę, która na szczęście nas minęła.
81,8 KB
Na sam szczyt Klimczoka też oczywiście musieliśmy się wtarabanić.
Widoczek na schronisko i ostatni szczyt, który dziś zdobędziemy.
76,4 KB
Skoro się wlazło, można zjechać :). Tu jednak szanowny kolega trochę przeszarżował i niewiele brakowało, by wyhamowywał z ponad 50 do 0 tyłkiem i czymś tam jeszcze... Na szczęście opanował maszynę, a ja miałem widowisko :).
73,1 KB
Ostatni szczyt dzisiejszego dnia. Góra Magura. Góry Hayes ani Góry Avid nie stwierdziliśmy :).
Szlak niby rowerowy, ale oznaczeń raczej brak.
73,2 KB