Wszystkie zawarte tu opinie są moimi subiektywnymi spostrzeżeniami na temat ubierania się oraz ubrań, których używam, jeżdżąc w okresie jesienno-wiosennym.
Jeżdżę raczej wysiłkowo, czyli szybciej niż wolniej, więc poniższe spostrzeżenia chyba nie przydadzą się tym, którzy spokojnie, 15 km/h, jadą do pracy po parku. Poza tym, każdy ma inne odczucia i inną tolerancję na temperaturę. Nie da rady uogólnić, że w danym ciuchu każdemu będzie ciepło lub zimno w określonych warunkach. Ja akurat grzeję się dość mocno i mam dość dużą tolerancję na zmiany temperatury. Nie będę się też rozpisywał nad danymi technicznymi materiałów. Można je znaleźć w sieci, a nie są naistotniejsze podczas użytkowania.
Ponieważ rozmiarówka rowerowa jakoś nie jest znormalizowana, może komuś przydadzą się moje dane wielkościowe - 188 cm wzrostu, 107 w klatce, ważę koło 83-85 kg i mam długie nogi, co dyskfalifikuje np. wszystkie spodnie Biemme.
Zdaję sobie sprawę, że całkowita cena wszystkich opisanych tu ubrań przekracza cenę porządnego roweru, ale coś za coś. Jeśli faktycznie ma się zamiar jeździć w miarę systematycznie jesienią i zimą, warto zaopatrzyć się w porządne ciuchy, które pozwolą skupić się tylko na jeżdżeniu. Poza tym podobne zestawy kompletuje się z reguły przez jakiś czas. A porządne ciuchy, o ile nie zalicza się częstych gleb, starczają na długo.
Kilka zasad dotyczących ubierania się w chłodne dni:
- Bielizna (I warstwa) musi być jak najbardziej dopasowana - obcisła. Jej zadaniem jest odbiór potu z ciała i wywalenie go na zewnątrz. Jeśli nie będzie przylegać do skóry, pot będzie odparowywał sam, powodując odczucie chłodu.
- Warstw najlepiej, żeby było kilka. Cienkich. Taka warstwa nie zajmuje dużo miejsca w plecaku i w trakcie wycieczki łatwo dobrać odpowiedni zestaw do zmieniających się warunków temperaturowych. Ma to duże znaczenie jesienią i wiosną, kiedy rano może być 0C lub mniej, a w ciągu dnia 10-15C.
- Wodoodporność jest odwrotnie proporcjonalna do oddychalności. Nie wierzę w wodoodporną i oddychającą kurtkę na rower. Przy szybkiej, intensywnej jeździe, chyba żadna wodoodporna kurtka nie nadąży z wyrzucaniem wilgoci, tym bardziej, że podczas deszczu właściwości oddychające mocno się zmniejszają. Moim zdaniem należy unikać wodoodpornych kurtek codziennego użytku. Zamiast tego posiadać typową przeciwdeszczową, leciutką kurteczkę, którą zakłada się w sytuacjach awaryjnych.
- Nie należy ubierać się zbyt ciepło. Jeśli się zagrzejemy, spadnie wydolność naszego organizmu, a ciuchy nie nadążą z odprowadzaniem potu. No i bardzo łatwo wtedy złapać choróbsko - zatrzymamy się na chwilę, rozepniemy, przewieje nas i 1-2 tygodnie z bani. Lepiej ubrać się tak, aby po wyjściu z domu było raczej chłodno, a ciepło zrobiło się dopiero podczas jazdy. Jeśli mamy w planie dłuższe postoje, przyda się w plecaku dodatkowa warstwa.
- Piorę rzeczy normalnie w pralce. Ważne, aby nie stosować żadnych zmiękczaczy, które mogą pozatykać membrany. Delikatne pranie, zabezpieczone rzepy, pozapinane ekspresy i wolne wirowanie.
Głowa
Jeżdżę w kasku, który już sam z siebie chroni częściowo głowę od wiatru. Jednak gdzieś tak poniżej 8C coś zakładam na łeb.
Czapka Craft Skullhat WS
Pierwsza rzecz, na której naprawdę się zawiodłem i którą czym prędzej oddałem...
Po pierwsze - rozmiar. Czapka występuje w dwóch wielkościach: S/M i L/XL. Mam co prawda łeb jak mały garnek, ale do tej pory problemów z czapkami nie miałem... L/XL jest głęboka, materiał się rozciąga, ale dookoła jest niezabezpieczony, nierozciągliwy szew. Po jej założeniu czułem się, jakbym obwiązał sobie głowę sznurkiem. Nie można nawet za bardzo liczyć, że coś się rozciągnie podczas używania. Nie dam sobie też ręki uciąć, że szew nie przeszkadza, gdy ktoś ma mniejszy baniak...
Po drugie - cieniuchność. Czapka zrobiona jest z craft pro zero, które w bieliźnie sprawdza się wspaniale, ale na głowie, jako jedyna warstwa, nie daje właściwie nic. Przedni klin z cieniutkiego WS chroni oczywiście przed wiatrem, ale wtedy, gdy temperatura zmuszała do noszenia czapki, w resztę głowy było mi zimno. Tak jakby mieć na głowie stringi z trójkącika WS i kawałka sznurka. :)
Ogólnie czapeczka zajmuje minimum miejsca, wygląda OK i gdyby nie ten nieszczęsny rozmiar i fatalny szew, pewnie wynalazłbym dla niej jakieś zastosowanie. Jednak w podobnych, ale w szerszym zakresie, temperaturach, zdecydowanie lepiej sprawdza się Buff.
|
|
Buff
Na pierwszy rzut oka niewykończony kawałek szmatki. Nie wart 50-60 zł. Ale...
Używam go od 2-3C do 10C - założony jako zwykły czepek, czyli podwójna wartwa mikrofibry lub jako piratka - jedna warstwa. Chroni głowę przed zimnym wiatrem, bardzo dobrze oddycha, sam nie grzeje - gdy zatrzymuję się na dłużej, czuję chłód.
Świetnie sprawdza się jako maska na mrozie - praktycznie nie przeszkadza w oddychaniu, a naprawdę chroni przed zimnem i wiatrem. Maska z WS się nie umywa. Czasem stosuję go jak zwykły szalik. Jest cieniusieńki, więc spokojnie mieści się pod kaskiem. Zajmuje minimalną ilość miejsca w plecaku lub kieszeni i błyskawicznie schnie - zdecydowanie polecam.
Jest wiele produktów buffopodobnych lub po prostu podróbek dwa, trzy razy tańszych. Wiele osób ich używa i chwali. Nie wiem, jak faktycznie wygląda porównanie oryginału z nieoryginałem.
|
|
Opaska Sportful Windstopper
Używałem jej przy 0-8C. Dobrze chroni zatoki i uszy przed zimnym wiatrem, a jednocześnie nie grzeje. Minusem jest to, że zakrywa całkowicie uszy i mocno tłumi dźwięki. No i wygląda niewyjściowo bez kasku :).
Niezbyt ją lubię. Ponieważ Buff świetnie się sprawdza, pewnie wyląduje w szafie jako zapas.
Czapeczka Kwark Polartec Powerstretch
Cywilna czapka z cienkiego PS. Bez problemu mieści się pod kaskiem, wystarczająco chroni od wiatru i wystarczająco grzeje. Szybko odparowuje pot i szybko schnie po praniu. Jeździłem przy -20C i nie było mi zimno. Używam jej również bez kasku, do łażenia po górach.
Bardzo udany zakup.
|
|
Maska Biemme Windstopper
Jak dla mnie na super ekstremalne mrozy. Faktycznie dobrze chroni twarz, ale... Bardzo utrudnia oddychanie przez usta - mimo wycięcia większej ilości otworków. Utrudnia również oddychanie przez nos - poprzez swoją konstrukcję, przy zadartej głowie podczas jazdy na góralu, uciska przegrodę nosową. Z kolei luźne jej zapięcie powoduje, że przy opuszczeniu głowy zsuwa się. Tak więc przy tych (-10)-(-15)C smaruję twarz kremem, a maskę zakładam, gdy jestem zmuszony jechać poniżej -15C, a Buff nie wystarcza.
|
|
Tułów
Tu mam największy wybór ciuchów. Moim zdaniem, to część ciała, która najbardziej decyduje o odczuciu chłodu lub ciepła i ona decyduje o poczuciu komfortu cieplnego.
Stosując kombinacje 1, 2 lub 3 warstw opisanych poniżej, jestem w stanie odpowiednio się ubrać od -20C do +20C.
Wszystkie koszulki i bluzy, jakie posiadam, mają golf lub stójkę. Dzięki temu mam chronioną szyję i nie muszę kombinować z opaskami, szalikami itp.
Alpinus Polartec Powerdry (tylko I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
Mój pierwszy oddychający zakup.
Miła w dotyku, szybko schnie po wypraniu. I tyle z plusów. W czasie jazdy nie odparowuje zbyt szybko potu i staje się wilgotną, chłodną szmatą. Dość szybko zaczyna śmierdzieć. Jest lepsza od zwykłej bawełnianej koszulki, ale dla mnie za mało lepsza.
Leży w szafie i jest koszulką awaryjną.
Craft Pro Zero (I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
Miła w dotyku, cienka, ale zadziwiająco ciepła. Mimo, że to nie jest bielizna typowo rowerowa, ma wystarczająco długie rękawy i przedłużany tył. Jest dobrze dopasowana do ciała, ma wysoki golf, który, jak widać na zdjęciu, jest wywijany 'na pół'. Na mnie pasuje idealnie XL. Jest świetna. Bardzo szybko odprowadza pot na zewnątrz, bardzo szybko schnie po praniu. Daje miłe uczucie ciepła od razu po założeniu. I nie zaczyna szybko śmierdzieć, co jest istotne w czasie 2-3 dniowego wypadu.
Istnieje też wersja Pro Zero WS z membraną Windstopper z przodu. Ja wybrałem bez - w niższych temperaturach używam kurtki z WS i to mi generalnie wystarcza.
Z minusów: dość delikatny materiał. Upranie koszulki z jakimś niezabezpieczonym rzepem może się źle skończyć. Po pewnym czasie zaczyna się delikatnie mechacić.
|
|
Craft Pro Zero Extreme (I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
Prezentuje się lepiej niż Pro Zero. Znaczy bardziej elegancko. Według danych ma mniejszą gramaturę - materiał jest bardzo podobny, ale chyba gęściejszy. Wygląda, jakby miał się mniej mechacić i wydaje się mi, że minimalnie lepiej chroni przed wiatrem. Jest jednak bardziej delikatny od Pro Zero - wystarczy zahaczyć o cokolwiek i powstaje od razu mała dziurka. Koszulka nie ma przedłużanego tyłu, ale jest bardzo długa, podobnie jak rękawy. Jest bardziej obcisła niż Pro Zero w tym samym rozmiarze XL. W wersji z zamkiem, zamek jest wszyty niesymetrycznie, do czego trzeba się przyzwyczaić. Faktycznie lepiej od Pro Zero znosi dłuższe użytkowanie bez prania.
Nie spotkałem się ze złą opinią o Pro Zero i Pro Zero Extreme - trochę osób kupiło je po mojej rekomendacji i wszyscy byli zadowoleni. Używam ich zarówno na rowerze, jak i podczas pieszych wycieczek zimą. Jeśli temperatura nie wymaga czegoś cieplejszego, zdecydowanie poleciłbym Crafta zamiast Breknerów, Accentów czy Pawlaków. Sam mam już takie dwie.
|
|
Polartec Powerstretch (I warstwa)
Ciuch uszyty przez Grzechotnika pojawiającego się od czasu do czasu na preclu.
Prosty krój, długie rękawy, przedłużany tył, małą stójka. Podobnie jak Craft, bardzo szybko odprowadza pot na zewnątrz, bardzo szybko schnie po praniu. Bardzo miła w dotyku. Daje uczucie ciepła od razu po założeniu. I nie zaczyna szybko śmierdzieć. Jest bardzo obcisła, ale nie krępuje ruchów - PS jest bardzo rozciągliwy - może dlatego działa najlepiej z wszystkich moich koszulek. Jest najcieplejsza ze wszystkich tu opisanych I warstw. PS to taki trochę zbity polar, więc w pewnym stopniu chroni również od wiatru - przy 3-4C wraz z jakąś cienką II warstwą wystarcza mi w zupełności do niecałodniowej jazdy.
Minusów żadnych nie znalazłem - polecam z czystym sumieniem mimo dość zaporowej ceny w sklepach.
Expedus golf (I lub II warstwa)
Skusiłem się na Meryl Skinlife. Bluza miła w dotyku, jednak nie daje uczucia ciepła - raczej chłodu po założeniu. Dzięki MS faktycznie szybko nie zaczyna śmierdzieć. Fajnie rozwiązany golf z wstawką, która jest jednocześnie minusem - całość dobrze odprowadza pot i szybko schnie z wyjątkiem tej wstawki. W czasie jazdy jest OK, ale po praniu okolica golfu schnie 2x dłużej niż cała reszta.
Cywilny i bardzo uniwersalny ciuch. Dzięki tej uniwersalności nie żałuję, że go kupiłem. Świetnie się sprawdza na dłuższych wyjazdach rowerowo-pieszych.
|
|
Ocieplana koszulka Solenu (I lub II warstwa)
Już nie do dostania. Solen szył świetne ciuchy rowerowe, ale nie wiem dlaczego, padł... Może przez rozmiarówkę - moja koszulka to 5XL :).
Typowa koszulka rowerowa z długim rękawem, kieszonkami z tyłu, ale ocieplana - z delikatnym meszkiem od spodu. Mimo lat, trzyma się świetnie. Używam jej samej powyżej 15C, w zestawach z innymi warstwami poniżej 15C. Nie mam pojęcia, co ją zastąpi, gdy wreszcie polegnie... :(
Himal Polar 100 (I lub II warstwa)
Prosty, cywilny, cienki polar. Bardzo dobrze oddycha i bardzo szybko schnie. Nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, jest lekki i często korzystam z niego na dłuższych wyjazdach jako zapasowa warstwa docieplająca. Nie tylko na rowerze.
Craft Shift Free Polo (I lub II warstwa)
'Materiał Shift Fleece, strona zewnętrzna typu RipStop odporna na ścieranie, chroniąca przed wiatrem do prędkości 35 km/h, od wewnątrz delikatny fleece'. Tyle z oficjalnego opisu.
Bluza jest bardzo miła w dotyku od wewnątrz, nie jest dopasowana do ciała. Jedna kieszonka na ekspres z boku, brak ściągaczy w rękawach i na dole. Prezentuje się bardzo dobrze i zdecydowanie wygląda jak ciuch cywilny. I to jest też jej wadą - ma krój cywilny i 'normalnej' długości rękawy oraz plecy. W połączeniu z brakiem ściągaczy rękawy na rowerze są ciut przykrótkie.
To 35 km/h to chwyt reklamowy (na który się trochę nabrałem :) ). Nawet przy 20 km/h nie zachowuje się jak jakiś windstopper. Trochę blokuje wiatr, ale to raczej bluza na jesień i okolice 10C. W sumie na rower nie polecam.
|
|
Craft Elite WS (I lub II warstwa)
Dokładnie czegoś takiego szukałem - dopasowanej bluzy z Windstoppera. Po odpakowaniu prezentowała się świetnie, porządnie wykończona, miła w dotyku. Miała tylko jedno duże 'ale...'.
Opierając się na rozmiarze XL posiadanej bielizny Crafta, jednej bluzy nierowerowej oraz na tabeli rozmiarów (XL na 188 cm wzrostu i 111 w klatce) wybrałem właśnie ten rozmiar. Uwaga na stronie: 'krój bluzy bardzo dopasowany do sylwetki' była słuszna, ale... rękawy kończyły mi się dobre 5 cm przed nadgarstkami, a sama bluza z przodu nie zakrywała pępka! Po prostu masakra - wyglądałem jak w kubraczku zdjętym z krasnala. Może się jednak nie znam, ale dla mnie 'dopasowanie' znaczy obcisłość, ale CAŁE ręce, plecy, nerki powinny być chronione przez bluzę stosowaną przy niższych temperaturach. Po krótkiej konsultacji okazało się, że rozmiar XXL ma rękawy dłuższe o 2 cm, a sama bluza jest dłuższa o 3 cm. A dla mnie powinna być dłuższa o 15 cm. Moim zdaniem rozmiar XL pasowałby na kogoś o wzroście ok. 170 cm... Nie wiem, dlaczego Craft wymyślił sobie taki krój rowerowy - tym bardziej, że bielizna Pro Zero, również bardzo dopasowana, ma rękawy i długość ogólną idealną właśnie na rower... To już druga, po czapce, rzecz Crafta, na której się naciąłem. Wygląda na to, że należy pozostać tylko przy bieliźnie.
|
|
Endura FS260 Pro Jetstream (II lub III warstwa)
Po nieudanym spotkaniu z Craftem okazało się, że wybór bluz WS jest mocno ograniczony. Poszerzyłem więc przedział i z żalem zrezygnowałem z membrany WS. Na Endurze się jeszcze właściwie nie zawiodłem, trafiłem na test na bikeworld, podpytałem się o długość rękawów i zamówiłem XL, podobnie jak resztę moich ciuchów Endury.
Bluza prezentuje się bardzo dobrze. Lepiej niż na jakichkolwiek zdjęciach. Po przymierzeniu - bingo. Świetnie dopasowana do ciała, długie rękawy, sama również wystarczająco długa. Z przodu tułowia i rąk panele z Windtexu, reszta to cienki, mechaty od spodu materiał. Na plecach 3 klasyczne kieszonki oraz 1 mała, wodoodporna kieszonka zamykana na suwak.
Szczerze mówiąc, po opisach 'lekko ocieplona' spodziewałem się czegoś więcej. Windtex to właściwie sama membrana - bez żadnego podbicia. Reszta bluzy też jest cieniutka - moja ocieplana koszulka Solenu jest chyba grubsza. Na CRC znalazłem wpis, że ktoś jedził w niej i bieliźnie przy -2C. Hmmm...
Okazuje się jednak, że jest lepiej niż wygląda. Dwa dni w górach, przy 9-15C z Craft PZE pod spodem, i było bardzo dobrze. Do pracy jeźdżę w niej nawet przy 4C z Crafem, i po rozgrzaniu się jest również nieźle. Nie ma jednak mowy o dłuższych postojach.
Jedyny minus, jaki na razie zauważyłem - Windtex jest bardzo delikatny. W górach na jakimś singlu zaczepiłem ramionami o gałązki z kolcami i zostały na ramionach ślady - supełki, pozaciągane nitki.
|
|
Kurtka Biemme Basic Windstopper (III warstwa)
Model Basic z 2002-2003 r. z jedną kieszenią na plecach. Bez żadnych siatek, odpinanych rękawów itp. Jest oznaczona 3 kwadracikami komfortu cieplnego, jednak jest dosyć cienka. I dobrze, bo ma przede wszystkim chronić od wiatru - ciepło wyprodukuję sobie sam w trakcie jazdy. W dotyku przypomina cienki zbity polar. Nie wyobrażam sobie porządnego jeżdżenia bez niej poniżej 5C. Świetnie oddycha, świetnie chroni od wiatru, szybko schnie po praniu. Wytrzymuje też niewielki deszczyk - nie jest obcisła, więc nie przekazuje deszczowej wilgoci warstwom pod spodem i szybko wysycha na wietrze. Z jedną lub dwoma innymi warstwami pod spodem można spokojnie jeździć od -20C do +10C.
Jedyny minus, to rękawy na styk. Ale to dość powszechny problem z włoskimi ciuchami, które nie uwzględniają (uwzględniały?) uczciwego wzrostu. :)
Kurtka Biemme Oregon Windstopper (III warstwa)
Okazało się, że w 2008 Biemme nie przedłużyło umowy z Gore i nie będzie już robić kurtek z WS. Ponieważ stara kurtka ma już swoje lata, postanowiłem pogrzebać w resztkach sklepowych i kupić nową 'na zapas'. Chciałem Basic, ale Oregon był jedyną dostępną opcją...
Materiał WS Tornado 240g i podobnie jak Basic, trzy kwadraciki "ciepła". Wydaje się mi jednak, że jest ciut chłodniejsza od mojego starego Basica. Ale to nie przeszkadza. Ma odpinane rękawy, przez co wygląda się trochę jak Michael Jackson z powodu rozbudowanych ramion. Na razie nie widzę dla tego zastosowania, bo częściej jest mi chłodno w ramiona niż w tułów.
Ma wszystkie zalety poprzedniej kurtki plus duży plus za zauważalnie dłuższe rękawy. Moja stara kurtka ma na końcu gumki, tutaj jest rzep na pasku, którym można je zacisnąć. To chyba lepsze rozwiązanie, choć bardziej 'czasochłonne' przy zakładaniu. Gdyby ten rzep był na elastycznym pasku, byłoby idealnie.
Kurtka przeciwdeszczowa Garda Mount&Wave (II lub III warstwa)
Cieniutka i leciutka kurtka przeciwdeszczowa, która większość czasu spędza w woreczku w plecaku. Ale kiedy już jest potrzebna, przydaje się bardzo.
Mimo bardzo wysokiej, według producenta (materiał NoWetSuperLight), oddychalności, nie da się w niej jeździć nonstop. Kilka kilometrów i jestem pod kurtką kompletnie mokry. A w deszczu, przy dużej wilgotności powietrza albo wysokiej temperaturze, oddychalność takich materiałów spada praktycznie do zera. Jedynym i niepodważalnym plusem jest to, że jest ciepło, ponieważ kurtka chroni od zimnego deszczu i wiatru. Tak więc zakładam ją podczas naprawdę dużych deszczów (latem) i podczas średnich deszczów jesienią-wiosną i jadę powolutku albo wręcz przeczekuję pod drzewem. Częściej zakładam ją na długie, szybkie zjazdy (czasem nawet na kurtkę z WS), kiedy tempertura spada znacznie poniżej średniej dziennej.
Gore Bike Wear Tool III (II lub III warstwa)
Do Gore przymierzałem się parę razy, ale cena odstraszała. Jednak po nieudanych kontaktach z Craftem WS i kolejną kurtką Biemme pozostał mi niewielki wybór. W UK ceny są niższe o 20%, ale obawiałem się problemów z rozmiarówką, tym bardziej, że na różnych stronach www są graficznie identyczne tabele rozmiarowe Gore Bike, ale z różnymi wymiarami.
Wybrałem XL i przy moich 188 cm i 108 w klatce kurtka jest idealna. Tool ma krój dopasowany - nie obcisły, ale też nie luźny. Spokojnie pod spód zmieszczę jakaś grubszą warstwę lub 2 cieńsze. Rękawy są długie, prawie takie same jak w Endura FS260.
Spodziewałem się, że kurtka będzie 'solidniejsza', ale jest lekka, a materiał jest chyba nawet cieńszy od Biemme WS Basic czy Oregon. Jest jednak trochę bardziej zbity i ciut sztywniejszy. Od środka miły w dotyku, siateczka tylko przy kieszonkach i w rozcięciach pod pachami.
Model Tool nie ma żadnych bajerów. Tył dłuższy, bez odpinanego przedłużającego 'ogona'. Na plecach trzy niezapinane kieszenie i jedna mała kieszonka (na środkowej kieszeni) na zamek oraz jedna kieszeń z zamkiem na piersi. Przednia kieszonka jest siatkowa, tylne są naszyte na kurtkę - więc żadna nie jest wodoodporna. Cienkie ściągacze na rękawach, na dole bez ściągacza, za to jest regulowana gumka na samej górze stójki. Pod pachami długie, wypełnione siateczką rozcięcia wentylacyjne na zamki. Szwy na ramionach, barkach i plecach (na czarnych elementach w kolorowych wersjach) są zaklejone.
Na tgstore.net Tool III ma 4(max) paseczki komfortu cieplnego (opisane jako medium/high), ale jest jeszcze inny model - Thermo - też z 4 paseczkami, opisany jako high. W internecie jest wiele opinii, że jest bardzo ciepła, jednak piszący testowali ją w drastycznie niskich temperaturach 10-15C...
Na razie, po kilku półgodzinnych dojazdach do pracy, jest super. Bardzo wygodna, lekka, przy -10C i -15C miałem pod spodem tylko Craft PZE i nie było mi zimno - początkowo odczuwałem chłód, ale po rozgrzaniu się było OK. Oddychała bardzo dobrze, jednak warunki były idealne.
Powyżej 8-10C zaczyna mi już być w niej za ciepło.
Podobno jest odporna na lekki deszcz i śnieg - w sumie Biemme WS były dla mnie wystarczająco wodoodporne - jak jest faktycznie, sprawdzę, gdy coś popada.
|
|
Nogi
Moim zdaniem oddychalność materiału na nogach ma mniejsze znaczenie niż na tułowiu. Dlatego na razie nie zaprzyjaźniłem się ze spodniami WS. Oraz dlatego, że Biemme robi spodnie dla mało wysokich.
Kalesony Polartec Powerdry
Zakładam je poniżej -5C pod spodnie rowerowe. Są cienkie, szybko schną, działają dobrze :). Używam ich również w czasie pieszych wycieczek.
Spodnie Rizi
Lycrowe, ocieplane spodnie z pampersem. Na szelkach. To była jedyna firma, która uwzględniła, że można mieć długie nogi :). Spodnie Biemme kończyły się mi przed kostką... Na pewno nie mają superpampersa, ale służą mi dzielnie już przez 5 lat. Są lekko ocieplane - meszek od spodu - oraz mają dodatkowo ocieplane kolana. Używam ich poniżej 15C.
Zostały zregenerowane - wszyty nowy pampers i ekspers, w związku z tym mam nadzieję, że jeszcze trochę posłużą. Przy okazji polecę Top Print. Nie wiem, jak z jakością ich ciuchów, ale za wymianę wkładki i ekspresu zapłaciłem 20 zł. I kierowniczka jest sympatyczna.
Endura Windtex
Cały przód i boki spodni są z Windtexu. Dodatkowo wykończone są 'Teflon HTR water-repellant'. Faktycznie dają sobie radę z drobniutkim deszczem lub śniegiem. Wzmocnione siedzenie i podwójna warstwa na kolanach. Nie mają zamka z przodu, ale sam przód jest dość niski i da się zrelaksować, nie zdejmując szelek ;). Na dole nogawek są silikonowe paski. Materiał spodni nie jest zbyt rozciągliwy - na pewno mniej, niż zwykła lajkra. Dlatego jeśli ktoś ma bardzo chude albo bardzo grube nogi, może być problem z dobraniem rozmiaru. Szelki są rozpinane z przodu, mają regulowaną długość i są z gumy.
Z rzeczy, które mi się nie podobają: nogawki dla mnie na styk, ale to bardziej wina moja niż spodni oraz szerokie szelki i, co za tym idzie, duże klamry regulacyjne - interferują przez kurtkę z paskami plecaka.
Spodnie są naprawdę ciepłe. W okolicach 10C jest mi za gorąco. W okolicach -5C spokojnie jeździłem pół dnia po górach i nie odczuwałem zimna. Dopiero przy -18C, w 0,5h drodze do pracy, spodnie się poddały, choć właściwie tylko w miejscach bez Windtexu.
Nie używałem innych spodni z membraną, nie wiem, czy produkty innych firm mają podobną skuteczność, ale te to naprawdę bardzo dobre gacie na zimę. Jeśli ktoś nie ma oporów przed obcisłymi spodniami, to polecam takie rozwiązanie.
|
|
Endura Singletrack
Najsolidniejsze luźne długie spodnie Endury. Uszyte z Cordury, pokryte Teflonem, jednak nie wodoodporne - bryzg wody raczej się odbije i spłynie, ale normalny deszcz szybko je przemacza, podwójne i potrójne szycie szwów. Podobnie jak krótszej wersje, mają rozpinane panele wentylacyjne z wewnętrzną siateczką, 2 kieszenie z przodu zapinane na rzep, w lewej kieszeni dodatkowa kieszeń zapinana na suwak, 2 wielkie, mieszczące mapę, kieszenie na pośladkach też na rzep. Nogawki do połowy łydki rozpinane suwakiem i rzepem, dobry system zwężający nogawkę na dole. No i oczywiście możliwość wpięcia spodenek z pampersem Clickfast.
Wyglądają jak bojówki z węższymi u dołu nogawkami - jak wszystkie znane mi ciuchy Endury prezentują się bardzo dobrze. Materiał i szycie wróży im długie życie. Jeździłem w nich na krótsze jazdy w okolicach 2-3C i było OK. Poniżej trzeba raczej założyć jakieś kalesony, bo same spodnie nie grzeją, a przez dół nogawki podwiewa zimne powietrze. Górna granica to jakieś 13-15 - robi mi się w nich za ciepło. Bardzo podobny model - Hummvee - jest cieńszy.
Nie podoba mi się w nich paseczek - właściwie nawet nie pasek, ale kawałki wszyte na stałe na biodrach - z klamerkami zaciskowymi oraz z przodu z platikową sprzączką. Spodnie trzymają się na mnie na wewnętrznych lajkrach, a te elementy paska trzeba zapinać, aby się nie majtały.
No i oczywiście spodnie są na mnie trochę za krótkie. Ale na 'normalnego' jeźdźca powinny pasować bez problemu.
|
|
Ocieplane nogawki Rizi
Ocieplane, lycrowe nogawki, z dodatkową warstwą na kolanach. Stosuję je albo w czasie zimnych ranków lub wieczorów z krótkimi spodenkami (zdarza się im zsuwać, wystarczy jednak upchnąć je pod krótkie spodenki), albo poniżej -10C w połączeniu z długimi spodniami. Jeździłem do -20C i zestaw kalesony/nogawki/spodnie Rizi wystarczał mi w zupełności.
Spodnie przeciwdeszczowe Jeantex
Niewiele mogę o nich powiedzieć. Ogólnie są fajne - uszczelniane szwy, rozpinane nogawki, więc można je zakładać w butach, nie zajmują dużo miejsca, można je założyć nawet na dżinsy. Ale przez 5 lat założyłem je może 3 razy... Na górskie wycieczki ich nie zabieram, bo staram się omijać lub przeczekiwać duże deszcze. Pewnie gdybym jechał w tygodniową wyprawę albo z sakwami, albo nie wiem jeszcze co, przeprosiłbym się z nimi.
Stopy
Tu jest największy kłopot SPD'owca. Można co prawda kupić typowo zimowe buty (np. Shimano MW-02), ale raz, że są drogie, dwa - są mało uniwersalne, trzy - nie wiem, czy faktycznie dadzą radę polskiej zimie. Można też odstawić kliki w kąt na zimę, ale ja już nie umiem jeździć bez.
No i problem w rozmiarze buta. Źeby efektywnie z niego korzystać, musi być dobrze dopasowany. A zimą przydałaby się para grubych skarpet. Jednak mocno ściśnięta w bucie stopa, bez żadnej możliwości ruchu i z utrudnionym dopływem krwi, zmarznie jeszcze szybciej.
Skarpety
Trzeba szukać wśród skarpet do chodzenia po górach. Problemem jest cena, bo porządne oddychające, bezszwowe, strefowe skarpety mogą kosztować 50-80 zł. No i muszą być ciepłe, a cienkie. Mam 2-3 pary, które jakoś dają radę.
Buty
Zimą używam 'turystycznych' butów shimano - najcięższych modeli - M058, które zaczynają umierać po 5 latach w śniegu, wodzie, błocku i kamieniach, nowszych MT50, a będę używać Defrosterów Specialized, które czekają na pierwszy śnieg i testy, k.
Każde buty na wstępie zabezpieczam od wody - bloki przykręcam na silikon, silikonem zalewam również otwory w podeszwie. Od środka blok zaklejam taśmą McGywera. Dodatkowo zimą wymieniam shimanowską wkładkę na jakąś termoizolującą.
Shimano MT50
Nie licząc zimowych MW02 i goretexowych MT90 są to najcieplejsze buty Shimano. Są również cieplejsze od starych 058 - powyżej 20C zaczyna być w nich bardzo ciepło, choć używałem ich cały czas latem w górach. System Mini Power Strap faktycznie dobrze opina przód stopy. Drobnym minusem są długie sznurowadła i agresywny rzep, do którego owe sznurowadła lgną. Ale gdy po roku sznurowadła umierają, zastępuje się je repami, które są odporne na rzepa. Większym jest to, że dość szybko przetarł się tył pięty pokryty zwykłym materiałem, bez żadnego zabezpieczenia. Nie da się ukryć, że stare 058 były bardziej wytrzymałe, choć te po 3 latach dość ekstremalnego używania sprawują się nieźle.
Z normalną skarpetką mogę w nich jeździć gdzieś do 0C. Poniżej 0C stosuję kombinacje z ciepła skarpetą i/lub neoprenowym ochraniaczem. Przy 'czystej' jeździe, z grubym neoprenem, MT50 sprawdzają się do -10C - ochraniacze BBB ma tu znaczny wpływ. Gorzej, gdy trzeba pochodzić. Moje obecne ochraniacze ześlizgują się i śnieg wchodzi w kontakt z butem. I tu duży minus MT50 - szybko nasiąkają wodą i bardzo długo schną. Bez nagrzanego pieca nie ma szans, by wyschły z dnia na dzień.
Jeśli ktoś nie ma zamiaru przedzierać się przez głęboki śnieg z rowerem na plecach, to MT50 całkiem dobrze sprawdzą się zimą. A do spółki z ciepłym, wodoodpornym ochraniaczem zniosą wiele.
|
|
Specialized Defroster
Bardzo pierwsze wrażenie - to nie będą cieplutkie buty zimowe. Podejrzewam, że bez grubej skarpety nogi będą marzły. Na razie na 3h przejażdżce przy 5C było OK. Natomiast powinny dawać sobie radę z deszczem i śniegiem - wyglądają na mocno wodoodporne. Pozostaje czekać na mróz i śnieg...
|
|
Ochraniacze na buty
Alpinus Windshell
Ogólnie kiszka. Właściwie sama membrana bez żadnego ocieplenia. Może może lepiej sprawdzałyby się w jeździe szosowej, chroniąc od zimnego wiatru... Ale przy wolnej jeździe, czasami marszu przez śnieg nie dawały wiele. Cienkie, więc nie grzały, przemakały i zsuwały się z czubków butów. Oprócz tego, szybko przetarły się właśnie na czubkach. Zakładałem je, bo miałem i mimo wszystko coś tam pewnie dawały.
BBB HardWear
3 mm neopren powlekany gumopodobną warstwą, wodoodporne, wzmacniane czubki. Mają dwie wady: mniejsza - gumopodobna warstwa jest dość delikatna, większa - spadające czubki przy chodzeniu. Dość często moje zimowe wycieczki po górach wiążą się z pchaniem lub targaniem roweru na plecach po nieprzetartych szlakach. Te zsuwające się czubki są mocno wkurzające, poza tym przez to śnieg dostaje się między ochraniacz a but. Gdy neopren namoknie i się rozciągnie, wystarczą dwa kroki i ochraniacz się zsuwa.
Co do ochrony przed zimnem - super. Podczas powrotu asfaltem, mimo mrozu i mokrych butów (przez te zsuwające się czubki), nie było mi w ogóle zimno w stopy. Na pewno pomagała też ciepła górska skarpeta, ale ochraniacze dawały radę.
Podsumowując - na szosę lub do normalnej jazdy polecam jak najbardziej. Do harcorowych wycieczek pieszo-rowerowych średnio. Będę myślał nad patentem zabezpieczającym czubki przed zsuwaniem się, albo będę szukał neoprenowych ochraniaczy z pełną wzmocnioną podeszwą i wyciętym otworem na blok.
|
|
Dłonie
Tu też często jest kłopot przy niższych temperaturach. Można stosować grube rękawice, np. narciarskie - ale traci się czucie kierownicy. Można skórzane, ale skóra namaka od potu lub śniegu... Ja ten problem na razie rozwiązałem. :)
Sportful Windstopper
Rękawiczki z nieocieplaną membraną na wierzchu dłoni. Kupiłem, bo była jakaś wyprzedaż. Używałem ich w temperaturze 2-8C. Po dwóch sezonach przetarły się na wylot się na palcach 'klamkowych' - brak jakiegokolwiek wzmocnienia. Plus - lekkie, zajmują mało miejsca i szybko schną. Drugich takich - bez żadnych wzmocnień, szczególnie na palcach, nie kupię.
Biemme Windstopper
Ocieplana membrana WS. W dotyku przypominają zbity polar. Wnętrze dłoni pokryte antypoślizgową fakturą. Sięgają za nadgarstek, mają porządny rzep. Niestety, poniżej tych -7C po pewnym czasie zaczynają marznąć palce. Jednak znalazłem na to sposób. Pod spód zakładałem cienkie włóczkowe rękawiczki za 5 zł. Różnica była kolosalna. Jeździłem tak do -15 i naprawdę palce przestały marznąć. Trzeba tylko wziąć pod uwagę to, że zewnętrzne rękawiczki z WS trwale się rozciągają...
Służyły mi 4 lata i poprzecierały się na palcach. Kupiłbym następne, gdyby Biemme nie wycofało się z Gore.
Endura Dexter
Rękawiczki wyglądają fajnie i są porządnie wykonane. Z wierzchu cienki neopren, wzmocnienia wszystkich newralgicznych miejsc, niewielki ale mocny rzep na dość szerokim mankiecie. Z minusów - dość długie palce - rękawiczki nie są na mnie za duże, ale na końcach palców mam 1 cm luzu. Po złapaniu kierownicy jest akurat. Z czasem dopasowały się bardziej do dłoni. Są cienkie ale ciepłe - powyżej 10C jest mi w nich za gorąco, przy 5C jest akurat. Sprawdziły się również w zimnym deszczu - oczywiście przemokły, ale mokry neopren dość dobrze trzymał ciepło.
Przetestowałem je też w Bieszczadach przy +4C i wietrze do 100 km/h - też dawały sobie radę.
Po sezonie zimowym odpadła większość plamek antypoślizgowych, ale wzmocnienia na palcach i we wnętrzu dłoni nie mają śladów zużycia. Poza tym dość mocno postrzępiły się nitki przy pasku rzepa na nadgarstku. Nie ma to na razie żadnego wpływu na użytkowanie poza estetyką. Pozostałe szwy trzymają dobrze.
|
|
BBB Weatherproof
Ponieważ powyższe Biemme poległy, postanowiłem dać szansę zimowym rękawicom BBB. Upatrzyłem sobie model 2008, po czym okazało się, że będzie on dostępny w Polsce... zimą 2008. Wykosztowałem się więc i okazało się, że u Niemiaszków też nie jest dostępny. Na otarcie łez dostałem model 2007 oraz bonifikatę.
Na metce jest test - nalać gorącej wody do środka. Woda nie wyleci, ale będzie widać jak paruje przez rękawicę. No i zrobiłem... Faktycznie jakoś tam oddychają - rękawiczka, do której nalałem gorącej wody zrobiła się z wierzchu wilgotna. Druga z zimną była sucha. Natomiast z obu - z jednej od razu, z drugiej po chwili - zaczęła kapać z 2 palców woda. Grzbiet rękawiczek więc trzyma, natomiast na niektórych szwach woda przecieka.
Rękawice są dość grube, obsługa cyfraka może sprawiać trudności. Na początku szeleściły, jakby w środku była folia, ale po 2-3 dniach przestały. W temperaturze 0-2C jest ciepło. Nawet za ciepło. W temperaturze -5C nadal jest cieplutko. Mokry śnieg z deszczem nie nie przedostaje się do dłoni.
Póki jest mróz, rękawiczki spisują się bardzo dobrze. Problem zaczyna się na dłuższych trasach, gdy temperaturach podskoczy powyżej 0C - oddychalność nie jest najlepsza i ręce się zapacają, a rękawiczki robią się w środku mokre. Potem, gdy temperatura spada, zaczynają marznąć czubki palców. Jednak gdy zatrzymałem się i rozgrzałem dłonie, a rękawiczki nagrzały się potem od środka, było OK.
Po sezonie nie noszą właściwie śladów zużycia. Wszystkie szwy trzymają, powierzchnia antyślizgowa nie są naruszona nawet na palcach od triggerów i klamek.
|
|
